Przedstawiamy historię Grzegorza i Renaty. To przykład dobrej zmiany w Biskupcu, która zaistniała dzięki Kręgom Wsparcia.

Ważnym aspektem “bezpiecznej przyszłości” planowanie tej przyszłości, aby każda osoba z niepełnosprawnością miała szansę na pozostanie w swoim naturalnym środowisku.  Bo przyszłość zaczyna się dziś i można przygotować się do niej, nie zdając się na przypadkowość i los.  Warto rozpocząć proces zmiany w każdej chwili, bo zależy to tylko od świadomości i woli rodziców oraz osoby z NI, a także od wspierających, mądrych specjalistów i lokalnej solidarnej wspólnoty.  Każdy z nas powinien mieć szansę na dobre życie w społeczności lokalnej, a osoby z niepełnosprawnością i rodziny potrzebują być po prostu w tym procesie wspierane.

Historia Pani Renaty i Pana Grzegorza to jedna z tych historii, które kończą się happy endem. To jedna z tych historii, które pokazują, że warto mieć marzenia i dążyć do tego, by się spełniły. To wreszcie jedna z tych historii, która pokazuje, że mając wokół siebie krąg życzliwych ludzi wszystko staje się możliwe.

Dzięki takim kręgom Pani Renata i Pan Grzegorz czują się pełnoprawnymi członkami społeczeństwa, czują się akceptowani i szanowani w środowisku, wzrosło ich poczucie bezpieczeństwa, żyją godnie i są szczęśliwi. Nie zawsze jednak tak było….

Kiedy się poznaliśmy – nie mieli żadnych (wielu?) przyjaciół. Większość mieszkańców z ich wioski unikała z nimi kontaktu. Pan Grzegorz nadużywał alkoholu, bywał agresywny, miał zadłużenia komornicze. Pani Renata spłacała kredyty, które zaciągnęła dla swojego brata. Pani Renata i jej siostrzeniec – Pan Grzegorz mieszkali razem w starym zniszczonym domu, którego właścicielami byli nieżyjący rodzice Pani Renaty. Sprawy spadkowe nie zostały uregulowane, a rozmowy z siedmiorgiem spadkobierców nie przynosiły rezultatów. Warunki mieszkaniowe były fatalne: brak ogrzewania, brak łazienki, brak dostępu do ciepłej wody, przeciekający dach, nieszczelne okna, a dodatkowo stara instalacja elektryczna oraz nieszczelny komin stanowiły zagrożenie dla bezpieczeństwa i życia mieszkańców. Pozostali członkowie rodziny nie interesowali się losem Pani Renaty i Pana Grzegorza, wręcz działali na ich niekorzyść zaciągając kredyty, czy sprzedając należące do nich przedmioty. Pan Grzegorz wielokrotnie słyszał od swojego wuja, że to nie jest jego dom i ma się z niego wynosić. W takich sytuacjach u Pana Grzegorza pojawiały się pierwsze myśli o wyprowadzce. Tak zrodziło się wielkie marzenie o własnym mieszkaniu.

Dzięki kręgom wsparcia Pan Grzegorz i Pani Renata nauczyli się gospodarować pieniędzmi, co pozwoliło im spłacić zadłużenia i zaoszczędzić pieniądze na wkład własny na zakup mieszkania. Pan Grzegorz mając cel w życiu przestał nadużywać alkohol, rozpoczął  leczenie specjalistyczne, by móc panować nad swoimi emocjami oraz podjął swoją pierwszą w życiu pracę. Dzięki temu zmieniło się ich spostrzeganie w środowisku lokalnym. Oboje nawiązali nowe relacje z sąsiadami i nowe przyjaźnie, dzięki którym w trudnych sytuacjach mogą liczyć na wsparcie życzliwych ludzi. Oboje nabrali pewności siebie, nauczyli się realizować sprawy urzędowe, uczestniczyli w spotkaniach z prawnikiem, doradcą finansowym, notariuszem, a dzięki tym doświadczeniom mogli świadomie podpisać jeden z najważniejszych dokumentów w ich życiu – akt notarialny kupna mieszkania. Ten jeden dokument zmienił życie Pani Renaty i Pana Grzegorza na lepsze, spełnił ich marzenie, które na początku wydawało się niemożliwe do zrealizowania. W końcu mieszkają na swoim, mieszkają w bezpiecznych warunkach, żyją godnie i przede wszystkim spokojnie. Nie muszą się martwić o to, czy ktoś ich wygoni z mieszkania lub umieści w DPS. W końcu nie wstydzą się przyjmować gości w swoim domu, mają nowych sąsiadów, nowych znajomych, aktywnie spędzają czas wolny i nie czują się już samotni. Dają też nadzieję innym na to, że warto mieć marzenia… i że wszystko jest możliwe.